Poronin
drewniana Bacówka
element kadry wychowawczej
słońce
zimne noce
kolejka do łazienki i limit ciepłej wody
kadrowe noce przy barze
dzieci, każde w pewnym stopniu upośledzone
paranoiczne matki
i bardzo fajne matki
dzieci do zakochania
i do zabicia
góry
górale
do końca lipca
moja tęsknota przez telefon...
Chodź, namaluję Ci szminką serduszko na dłoni... szminką tak karminową jak moje usta dzisiaj, choć Ty ich nie widzisz. Nie powiem ani słowa tylko zakreślę kszatł czerwony i ciepły, jak moje uczucia. Potem przygarnę Twoją dłoń do twarzy i w serduszku pojawi się nagle ślad ubrany w czerwień, ślad małych, spokojnych warg..., które może palcami zagarniesz dla siebie. Bo na czułość nie trzeba zasługiwać. A Ty dotykaj mnie powoli...
Chodź, namaluję Ci szminką serduszko na dłoni...
Pomiędzy mną a Bogiem
zapadła cisza pełna snów
zawsze dzika
zawsze wolna
zawsze nieoswojona
zawsze samotna
czerwienią moich ust zmęczonych płonąc
A ja muskam palcami
czas, który zwinął się
kotem na moich kolanach
i mruczy przeszłością
wbijając się w ciepło ud
Zapadła cisza
pełna strachu przed tym
czego opanować nie umiem
a On patrzy w kocie oczy
i prosi o Annę
tę płonącą
tę skrzydlatą
śpiewającą nad powiekami
swych nienarodzonych
tę niewinną
jedyną i cichą
Potem patrzy na Ciebie
Goliata obok mnie
skrytego sennością moich rąk
(i spuszczonych bezsilnie oczu)
strudzonego wojną
niedoskonałych ciał
"ze światła poczęte
moje miasto
z deszczu wyżęte
moje miasto
z puzzli domów
samochodów i wind
mieszkańców
mętów przekrętów
psów sklepów
dyskotek i kin
szpitali cmentarzy
i gliniarzy
bazarów browarów
i kiosków
hipermarketów
gadżetów
pseudofacetów
i superkobitek
moje miasto
przestrzeni rozbitek
ze światła poczęte
moje miasto
z deszczu wyżęte
moje miasto
moje miasto
na rogatkach
niejasne
w centrum
wyjaśnione
marmurowe
bankomatowe
moje miasto
z wyobraźni
wykute
mostami
zasnute
moje miasto
we mgle
ginące
w słońcu
się rozciągające
moje miasto
martwe w nocy
o świcie
tramwajami rozwożące znowu zycie
ze światła poczęte
moje miasto
z deszczu wyżęte
moje miasto
miasto moje
w Tobie moje niepokoje
ze światła poczęte
w Tobie moje niepokoje
z desczu wyżęte
w Tobie moje niepokoje
wiecznie niewyspane
w Tobie moje niepokoje"
Mam taką małą desideratę.
Chciałabym czasami usiąść na Księżycu i spojrzeć na wszystko z góry, z dystansu...
Wyjść z domu w ciągu DNIA i obejrzeć w południe zmianę warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza...
Posiedzieć w Ogrodzie Saskim przy fontannie, na ławce, na której zwykła była siadać moja babcia, spokojna i dostojna, zawsze z książką i twarzą pełną bezbrzeżnego zrozumienia...
chciałabym, razem z powietrzem, wdychać moje myśli, które zgubiłam gdzieś w pędzie... albo wogóle nie musieć przez minutę myśleć...
tak chciałabym zmyć ten czerwony lakier i pomalować paznokcie np na... zielono
ale choć fleki w szpilkach zdzierają się szybko to obcas jest nietknięty, będzie dobrze...
tak dawno mnie tu nie było
odezwijcie się
pracuję już ponad miesiąc... praca ciekawa, stresująca ale już nie tak... nie boję się zejść na salę w obawie, że zostanę pożarta żywcem... nocy nie widzę bo pracuję, dnia nie widzę bo śpię...
co z kolei gra na niekorzyść to że schudłam 8 kilo, jestem blada jak ściana i gdyby nie makijaż wyglądałabym jak cień człowieka...
ale podoba mi się to co robię, zaczynam lubić tą pracę i taki tryb życia...
gracze nie są tacy źli, jakby mogło się czasami wydawać ale dla co po niektórych nawet śmierć przez nabicie na pal i spalenie całości byłyby zbyt łagodnym traktowaniem...
nadal jestem na łasce kafejek internetowych, co zrobić takie życie...
pozdrawiam wszystkich i każdego z osobna, jak również składam szczere życzenia post-świąteczne i post-noworoczne
trzymajcie się i nie dajcie się...
adios
ekhm...
ekhm...
ZDAŁAM!! :D
co prawda byłam zestresowana jak chyba nigdy do tej pory a ręce trzęsły mi się jak paralitykowi w delirium ale...
ZDAŁAM!!
od pon - 5.XII - zaczynam pracę...
przepraszam, że ostatnio wogóle do was nie zaglądam, ale mój nkomputer domowy ciągle ani du-du, więc jestem zdana na łaskę - nie-łaskę łącz kafejkowych...
wszystkie i wszystkich tulę bardzo gorąco
- - -
10.XII.2005
jest kolejna okazja do fetowania, bowiem wczoraj zdałam Egzamin zawodowy w Ministerstwie Finansów w Warszawie.
Odtąd, przez okres 6 lat, jestem Krupierem licencjonowanym.
Praca jest ciekawa, choć przestawienie się na zycie w nocy sprawia mi jeszcze problemy, ale wszystko jest kwestią czasu...
komputer ciągle niesprawny
gorąco pozdrawiam i tulę
Moje ciało niczyje, niekochane, nie pożadane, nie oczekiwane, nienawidzone.
Moje ciało zniewolone, niedoskonałe, spragnione, tęskniące, samotne... do granic wypełnione duszą
(inspiracja Wioli)
P.S: padł mi komputer... postaram się śledzić bloga koczując w kafejkach ale nie wiem czy mi się to do końca będzie udawać... poza tym od grudnia zaczynam pracę więc automatycznie również skurczy mi się czas...
TRZYMAJCIE ZA MNIE JUTRO, TZN 22EGO LISTOPADA, KCIUKI O 13ej BO ZDAJĘ EGZAMIN W KASYNIE...
KRUPIERKA ANNA by CASINOS POLAND Warszawa :))
guestbook
2006
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
listopad
październik
wrzesień
Ladies...
Fiszbina
Xavia
Womanly
Niquolle
Vanessa
Katiuchna
Ona
Scream
MaTu
Druga Ona
Vashti
Aiisha
... & Gentlemen
(Nie)Poważny
Skrzydła
Szklany Tygrys
Czuły
Samotari
@
R.O. - 2335
Imiennik - Anna
PC BadBoys
Daily
Poświata
Trzaskprask
Erotyczny
[ Strona najlepiej wygląda w przeglądarkach 'Opera' i 'Mozilla FireFox' ]